Kamienica from Cukinia on Vimeo.
Czołówka multimedialnego projektu o nazwie "Kamienica". Jest to interaktywny dokument realizowany na przełomie 2011/2012. Nie należy tego projektu traktować tylko jako multimedialnej dokumentacji życia w powiślańskiej kamienicy. Wywiady z mieszkańcami, pytanie ich o kamienicę, lokatorów, miejsce zamieszkania jest prowokacją do uświadomienia osobistych relacji z miejscem, obecności, życia, stosunku do miejsca w którym się spędza czas, pracuje bądź mieszka. Dokument, który powstał w wyniku tych nagrań jest ich przedstawieniem. Wejście do domu każdej z tych osób to także próba przeniesienia na nich odpowiedzialności za narrację. Taka próba uczynienia ich facylitatorami swojego wycinka rzeczywistości na tle całej wspólnoty. Jest to interesujące, jak i angażujące zarówno dla widza, jak i dla nich samych. Każdy z mieszkańców zapraszając mnie, czyli de facto widza do środka, z jednej strony obdarzył mnie wielkim zaufaniem, z drugiej miał pewne wyobrażenie o sobie, które chciał przekazać.
Ja jestem filtrem nałożonym na codzienność każdej z tych osób, jestem narratorem, dzięki któremu przekaz wystrzega się inwigilacji czy podglądactwa.
Można tutaj dyskutować na temat stylistyki, wyrazu samego dzieła, jednak byłoby to jedynie nadawaniem kolejnych etykiet i to już nie tyle nowych ponieważ same środki użyte do stworzenia tego projektu nie są czymś nowym, nie stanowią wartości dodanej. Jest to działanie pomiędzy mną a mieszkańcami, którego pierwsza część właśnie się zakończyła. Rejestracja całego eksperymentu i przedstawienie go w formie domofonu w tym momencie uaktywnia widza. Ma on możliwość wyboru tego mieszkania, które wydaje mu się najbardziej interesujące, w każdym momencie może też powrócić do domofonu i wybrać ponownie. Wszystkie te zabiegi mają na celu włączenie do projektu, zaangażowanie widza. Konieczność decyzji wymusza na nich uczestnictwo, interakcje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 lutego 2013
wtorek, 22 stycznia 2013
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Room which cry...
Room which cry from Cukinia on Vimeo.
Film dokumentujący instalację zrealizowaną na Dzikiej 6na79 w listopadzie 2012.
Symbolika wody w kulturze jest bogata. Żywioł ten z jednej strony symbolizuje życie, płodność a z drugiej oczyszczenie. W wierze katolickiej zanurzenie w wodzie symbolizuje oczyszczenie i odrodzenie (np. chrzest). Pokój, który płacze to prosta instalacja zestawiająca ze sobą przeciwieństwa czystości formy i koloru z wszechogarniającą lepkością i wilgocią zbudowanej przez parę struktury.
Jest to przykład sztuki, która się sama wytwarza wykorzystując prostotę zjawisk fizycznych zachodzących w naturze i podstawowe prawa fizyki. Użycie gotującej się wody i jej różnych stanów skupienia jest wynikiem refleksji na temat przeistoczenia, zmiany i cykliczności. Minimalność użytych środków, wszechogarniająca biel i harmonia zestawiona jest z lepkością, wilgocią i niepokojem wywołanym samym zapachem gazu. Sensualność odbioru. Instalacja oddziałuje na wszystkie zmysły.
Prostokątny pusty pokój, na którego ścianach skrapla się gotująca na kuchence gazowej woda. Na postumencie znajduje się zwykła biała dwupalnikowa kuchenka gazowa z dwoma stalowymi garnkami. Woda gotuje się cały czas na małym ogniu, zmienia stan skupienia, osadza się na białych ścianach. Pokój zaczyna pracować, skroplona para zaczyna kapać z sufitu. Ściany zaczynają spływać stróżkami białej farby na podłogę. Zapach gazu, odgłosy kropel kapiących na podłogę, matowa wszechogarniająca struktura stworzona przez parę, gęstość atmosfery.
piątek, 4 maja 2012
Dokument, co to takiego?
Dokumentacja zdjęciowa
Nieskończona ilość możliwości wyboru przyprawia mnie o zawrót głowy. Dochodzimy do półmetku. Jako formę licencjatu wybrałam sobie dokument, medium: film, temat: kamienica w której mieszkam (tak wiem na mojej uczelni mogę wybierać sobie środki artystycznego wyrazu dowolnie i cenię ją sobie za to niezmiernie i chyba tylko za to;). Dopóki był to wyłącznie temat w mojej głowie to potrafiłam sypać historyjkami o "Smuli"-kowskiego jak z rękawa tylko teraz gdy przystąpiłam do realizacji jestem przerażona. Tak przyznaję, przeraża mnie powiększająca się ilość materiału i coraz większa dezorientacja w tym co chcę pokazać.
Podstawą był/jest człowiek. To logiczne, całe zainteresowanie wypływa i dotyczy nas samych i z tym nie mam problemu. To człowiek i jego zachowania mnie interesują. Problem zaczyna się w momencie w którym przechodzę do formy czyli właśnie dokumentu. Bo czym on jest i jak to się wszystko ma w stosunku do sztuki? Z jednej strony szukam prostoty. Szukam opowieści niezapośredniczonych przez kulturę. Szukam sytuacji, w których pomiędzy człowiekiem a wydarzeniem jest tylko zdobyte przez niego doświadczenie. Szukam prawdziwego człowieka jednocześnie mając na uwadze odbiór na który nałożony będzie filtr tego co do tej pory przeczytałam, zobaczyłam, obejrzałam. Filtr kultury, metafor i przenośni. Czy to w ogóle ma sens?
Subskrybuj:
Posty (Atom)










